sobota, 21 sierpnia 2010

Po jaskiniach w Kościeliskiej:)


Dzisiejszy dzien to dzien spacerowy. Niestety nie potrafimy jednym zdjęciem pokazać tego jak tu jest ladnie. Na zdjęciu Karolcia moczy nogi w strumieniu po wyjściu z jaskini mylnej, ktora byla nasza ostatnia dzis jaskinia. Dzien zaczęliśmy od jaskini mroznej, do ktorej trzeba bylo sie nieźle wspiąć. Sama jaskinia Ladna, choc oświetlona i niezbyt interesująca gdy juz wejdzie sie w inne. Ale na Dobry początek moze byc:) przy wyjściu poznaliśmy Mikołaja co mial siedem lat i bardzo lubił mówić,i jego mame z Warszawy. Razem postanowiliśmy wejsc do drugiej jaskini, smoczej jamy, ktora byla juz wymagająca. Trzeba bylo stromo wejsc do gory a w samej jaskini jak to mowil Mikołaj trzeba bylo uzyc małpiego stylu bo bylo stromo i ślisko. Razem pomagając sobie w czwórkę dalismy radę. Karolina podpowiada zeby napisac ze Mikołaj lubił fotografować końskie zady:) Potem zrobilismy przerwę:) na sam koniec weszliśmy bardzo wysoko czasem przy pomocy łańcuchów do jaskini mylnej. Większość wychodziła z niej od razu bo nie potrafili znaleźć drogi, my oczywiscie bylismy uparci i nie tylko znaleźliśmy droge ale jeszcze towarzystwo, dwoch milych panów:) jaskinia byla ciezka, sporo trzeba bylo isc na czwóraka i do tego pelno bylo wody i mokrej gliny. W jednym miejscu bylo bardzo stromo i ślisko i trzeba bylo uważać i trzymać sie łańcuchów a nawet skakać przez szczelinę:) Przepychalismy sie jakies 20 albo 30 minut i wyszliśmy dumni z siebie:) panowie ktorych zabralismy ze soba byli szczesliwi. Po wszystkim zrobilismy przerwę przy strumyku idzie Karola myla nogi:)

piątek, 20 sierpnia 2010

Widok na tatry i rusinowa polane z gęsiej szyi:)


Do gory przez dwie godziny prowadzą strome 'schody' wysiłek spory Zwlaszcza po nie przespanej nocy ale dla widoków warto:) przed chwila zjedlismy oscypka a teraz ruszamy dalej, ciagle wyżej:)

czwartek, 19 sierpnia 2010

Coraz blizej.

To juz Jednasta godzina jazdy. Kazdy w przedziale znalazł swoja wygodna pozycję, mala Daria wygodnie lezy na dwoch siedzeniach, obok cala zawinieta w koc siedzi dziewczyna wracającą z nad morza:) z drugiej strony my, i jeszcze dwie dziewczyny:) Daria niedlugo wysiada:) za godzine bedziemy w Krakowie, tu powinno zrobic sie pusto i bedzie mozna wyciągnąć nogi na 3 godziny:) pozdrawiamy i zyczymy milego dnia:) ps. Dobrze jest spac w lozku...:)



Robert Klein

:)


Tak spi nasza współpasażerka z przedziału:)

środa, 11 sierpnia 2010

Gorka przeprosńa


Jak widac Karolcia robi siusiu:) jestesmy na górce przeprosnej . Za chwile ruszamy dalej. Czestochowa coraz blizej. Za kilka godzin bedzie juz ja widac:) jest goraco i momentami ciezko sie idzie. Pozdrawiamy:)